twitter

image1 image1 image1 image1

Aktualne zagadnienia związane z obrotem i kontrolą GMO w łańcuchu paszowym

Current issues related to trade and control of GMOs in the feed chain

Zbigniew Sieradzki, Magorzata Mazur, Krzysztof Kwiatek

Zakad Higieny Pasz, Państwowy Instytut Weterynaryjny - Państwowy Instytut Badawczy

Al. Partyzantów 57, 24-100 Puławy

Areałupraw roślin genetycznie zmodyfikowanych w 2014 roku wyniósłponad 181 mln ha. Takąformąupraw zajmowała sięrekordowa liczba 18 mln gospodarstw rolnych z 28 krajów, głównie z obu Ameryk i Azji. Najczęściej uprawianym gatunkiem roślin transgenicznych była soja, kolejne miejsca zajmowały kukurydza, bawełna i rzepak. W przypadku soi, aż82% upraw było zmodyfikowane genetycznie, następne lokaty w malejącej kolejności areału upraw GMO zajmowałybawełna (68%), kukurydza (30%) i rzepak (25%). Oprócz tych czterech głównych gatunków, których łączny udziałw uprawach GMO wyniósł99%, uprawiano równieżgenetycznie zmodyfikowanąlucernę, buraki cukrowe i inne gatunki o mniejszym znaczeniu w produkcji pasz. Pierwsza dziesiątka w zestawieniu krajów o największej powierzchni upraw roślin genetycznie zmodyfikowanych to w kolejności malejącej: USA, Brazylia, Argentyna, Indie, Kanada, Chiny, Paragwaj, Pakistan, RPA i Urugwaj. Częśćz nich sąto kraje, z którymi Unia Europejska prowadzi intensywnąwymianęhandlowąpłodami rolnymi. Z krajów europejskich w zestawieniu z oficjalnymi danymi na temat takich upraw figurująHiszpania, Czechy, Słowacja, Portugalia i Rumunia, w których możliwa jest wyłącznie uprawa kukurydzy GM linii MON810. Potentat europejski w tej dziedzinie, jakim jest Hiszpania podaje, że obszar upraw MON810 zajmuje obszar ponad 130 tys. ha.

Wspomniane jużznaczące obroty handlowe płodami rolnymi krajów Unii Europejskiej z USA, Kanadą, ale głównie krajami Ameryki Południowej stanowiągłówne źródło obecności roślin genetycznie zmodyfikowanych w łańcuchu produkcji pasz w UE. W zasadzie od początku obserwacji GMO w UE dotyczy to w dużej mierze stosowania soi, jako głównego źródła białka paszowego. Deficyt białka, związany z zakazem stosowania mączek mięsno-kostnych oraz brakiem dostępnych rodzimych alternatyw dla bogatej w białko śruty sojowej, przyczyniłsiędo szybkiego rozwoju upraw soi i innych gatunków roślin w krajach Ameryki Płd., których lwia częśćopiera sięna stosowaniu odmian genetycznie zmodyfikowanych. Potencjalne źródła białka paszowego w UE, takie jak śruta rzepakowa, nasiona roślin strączkowych: łubinów, grochu i bobiku lub soja odmian nadających siędo uprawy w klimacie Europy, nie były na tyle rozwinięte i atrakcyjne, żeby stanowićalternatywędla soi z importu. Ponadto niebagatelne znaczenie ma obecnośćw niektórych z wymienionych gatunków substancji antyżywnieniowych ograniczających ich przydatność, czy znacznie mniej atrakcyjny profil aminokwasowy w porównaniu do soi. Podejmowane sąpróby zwrócenia większej uwagi na rozwój w Polsce rodzimych alternatyw dla śruty sojowej z importu, jednakże zapewne nie nastąpi to bez wsparcia finansowego ze strony państwa. Coraz częściej natomiast mówi sięo uprawach na terenach zachodniej, centralnej i południowej Polski odmian soi przystosowanych do naszego klimatu, z zachowaniem opłacalności produkcji i konkurencyjności wobec surowca z importu. Drogęw tym kierunku wskazała nam Ukraina, na obszarze której uprawy soi mającoraz większe znaczenie. Odmiany proponowane rolnikom w Polsce, jak Annushka, pozwalająna otrzymanie plonu na poziomie 20-30 q/ha. Z naszych własnych informacji wynika, że Polsce rolnicy sązainteresowani uprawąsoi ze względu na zaspokojenie potrzeb paszowych własnego gospodarstwa, sprzedażplonów oraz korzystne właściwości soi jako elementu płodozmianu, m.in. poprzez wzbogacanie gleby w azot. Jest to na pewno inicjatywa warta rozpatrzenia, która pozwoliłaby przynajmniej na częściowe uniezależnienie sięod dostaw z zewnątrz, poprawiłaby wewnętrzy bilans białka paszowego i konkurencyjnośćprodukcji zwierzęcej oraz wpływała na jakośćgleb uprawnych.

Kolejnym ważnym argumentem na korzyśćkrajowych upraw soi jest fakt, że sąto odmiany niezmodyfikowane genetycznie. Trend produkcji ekologicznej lub tradycyjnej, bez wykorzystywania GMO, jest szeroko poruszany w dyskusji o zaletach polskiej produkcji rolniczej i spożywczej, który ma zapewnićnam kolejne rynki zbytu dla naszych towarów. Przypomnimy tylko, że ponad 95% soi stosowanej w Polsce na potrzeby żywienia zwierząt jest zmodyfikowana genetycznie, a soja stanowi główne źródło GMO w łańcuchu paszowym w Polsce. Wnioski takie wynikająz badańwłasnych i służb kontrolnych zaangażowanych w badania GMO w Polsce. Z wyników tych badańwynika równieżograniczenie liczby próbek dodatnich, zawierających genetycznie zmodyfikowanąkukurydzę. Duże znaczenie w tym przypadku ma ograniczony import kukurydzy, chodzi głównie o import spoza Europy, oraz wprowadzenie w 2012 roku zakazu uprawy w Polsce kukurydzy MON810. Takie ograniczenia nałożono równieżw innych krajach UE, w tym w Niemczech, Austrii i Francji, jednakże inni członkowie UE jak Czechy, Słowacja, Hiszpania czy Rumunia dalej pozwalająna uprawy MON810 na swoim terytorium. W roku 2014 w ramach badańprowadzonych w ZHS PIWet-PIB nad stosowaniem rzepaku genetycznie zmodyfikowanego w Polsce, odnotowano znaczący wzrost próbek dodatnich na obecnośćrzepaku GMO. Rok 2014 okazałsięprzełomowym w toku prowadzonych od pięciu lat badańzapewne ze względu na wprowadzenie doskonalszych, czulszych metod analitycznych. Stąd wzrost wykrywalności GMO nawet na niskich poziomach zawartości. Stwierdzono prawie 40% odsetek próbek zawierających rzepak GM linii GT73, jednakże tylko 5% próbek zawierało GT73 powyżej progu legislacyjnego 0,9%. Najczęściej obecnośćGT73 w próbkach zawierała sięna poziomach poniżej granicy oznaczalności, co wskazuje na zanieczyszczenie rzepaku GMO niewiadomego pochodzenia. Źródłem zanieczyszczeńlub obecności GT73 może byćzanieczyszczony materiałsiewny, co ma swoje uzasadnienie w wynikach badańInspekcji Nasiennictwa, bądźimport zanieczyszczonych partii śrut rzepakowych. W najgorszym przypadku możemy miećdo czynienia z naturalnym pochodzeniem zanieczyszczeńz samosiewek rzepaku GT73 lub zanieczyszczonych genetycznie dzikich krewnych rzepaku rosnących w środowisku naturalnym. Jest to jednak bardzo mało prawdopodobne.

 Realnym źródłem napływu do Polski surowców paszowych genetycznie zmodyfikowanych w dalszym ciągu jest i zapewne pozostanie import z krajów spoza Unii Europejskiej, w których powszechnąpraktykąjest stosowanie roślin transgenicznych. Obecnośćw importowanej partii towarów GMO dopuszczonych do stosowania w UE nie stanowi większego problemu, o ile zachowane sąwymogi prawa UE, co do informowania o obecności GMO w dokumentach przewozowych. Rejestr odmian GMO dopuszczonych do stosowania w UE dostępny jest na stronach UE w zakładce dotyczącej żywności i pasz. W odniesieniu do pasz dodatkowo prowadzony jest wykaz GMO, dla których zezwolenie wygasło lub procedura jego wydawania jest w toku. Obecnośćtakich GMO nie może przekraczać0,1%. Poważnym zagrożeniem jest natomiast obecnośćGMO niedopuszczonych do stosowania w UE. Taka partia towarów podlega bezwzględnemu wycofaniu z obrotu i stosowania na rynku unijnym. Aktualny wykaz takich naruszeńprawa UE zawiera rejestr zgłoszeńsystemu RASFF. W ostatnim czasie odnotowano m.in. nieautoryzowany import z Afryki do UE śruty bawełnianej GMO linii nieuwzględnionej w rejestrze GMO UE, import niedopuszczonych bakterii genetycznie zmodyfikowanych w preparatach witaminy B2 z Chin czy nieautoryzowanego ryżu Bt63 w preparacie chlorku choliny z Chin. Należy miećna uwadze, że produkt korzystny ekonomicznie, nawet pełnowartościowy jakościowo pod wieloma względami, może nieśćze sobąryzyko wprowadzenia do UE nieautoryzowanego GMO. Przypadki takie dotyczączęsto Chin, USA, Kanady, krajów Ameryki Płd., ale coraz częściej i mniej znaczących partnerów handlowych UE jak kraje afrykańskie. Pomocąw tym zakresie służy bieżące monitorowanie zmian w zakresie GMO dopuszczonych do stosowania w UE, znajomośćzgłoszeńdo systemu RASFF i poszukiwanie wiedzy z zakresu GMO na portalach specjalistycznych prowadzonych w celu ochrony przed GMO. Przykładem niech będzie importowana do Polski mączka guar, przezorny importer pytający o możliwośćbadańw kierunku GMO w gumie guar ma prawo nie wiedzieć, że nie ma genetycznie zmodyfikowanych roślin, z których produkuje sięmączkęguar. Innym elementem problemu jest natomiast możliwa obecnośćzanieczyszczeńw postaci innych GMO. Problem ten może równieżdotyczyćeksportu materiałów paszowych czy pasz,  związane jest to z wymogami niektórych krajów co do bezwzględnego zakazu obecności GMO w eksportowanych do nich towarach. Takie obostrzenia wprowadziła w ostatnim czasie Turcja, co znacząco skomplikowało eksport równieżniektórym polskim producentom z branży spożywczej.

System kontroli GMO w UE i w Polsce działa na tych samych zasadach, a wykrycie zagrożenia w którymkolwiek kraju członkowskim UE powoduje działania kontrolne we wszystkich krajach członkowskich. Związane jest to z szerokąwymianąhandlowąpłodami rolnymi, w tym materiałami paszowymi, których kontrola pozwala na zapewnienie bezpieczeństwa żywności zwierzęcego pochodzenia od samego początku łańcucha.

 

Sowa kluczowe: pasze, organizmy genetycznie zmodyfikowane.

Key words: feed, genetically modified organisms.